Marcin-Jodlowski poetaCzas niszczy wszystko
Marcin Jodłowski

Wiara w bogów jest w pewnym sensie produktem masowym, takim duchowym hipermarketem, przeznaczonym dla masowego konsumenta, oczekującego rzeczy pewnych, jasnych odpowiedzi, w dualistycznej moralności, którą zawsze można nagiąć pod swoje wyobrażenia, tudzież wizje.
Religia jest formą odwracania uwagi, nakładką na zwierzęcy system operacyjny, który nakazuje konkretnej osobie nie pamiętać, że codziennie musi jeść, wydalać, oddychać, rozsiewać własne geny, mrugać oczyma. Szukać dorodnego partnera, kopulować, pracować, sprzątać, kochać, śmiać się, płakać, przepełniać bodźcami, przybierać maski, tańczyć w masquerade, czasami smutnej, czasami zabawnej. Teizm i spirytualizm (zresztą nie tylko on) stanowią formę przesłonięcia, skrępowania świadomości. Można by rzec: Swoistego, dobrowolnego ogłupienia. Przytępienia jaźni wytwarzanego w ludzkiej nieświadomości dla gatunkowego trwania, pozbawionego niewygodnych pytań i doznań. Doznań na granicy absurdu. Kiedy jeden człowiek ginie, drugi pociąga za spust. Strach równoważy nienawiść. Ból – przyjemność. Lęk – odwaga. W przyrodzie panuje określona równowaga, chaotycznie zmienna, nie dla każdego akceptowalna. Brak akceptacji dla świata prowadzi w gnostycyzm. Niemożność pogodzenia się z tym, co jest każe tworzyć wizje lepsze, doskonalsze, lecz niezbyt funkcjonalne. Paradise pociąga jedynie na pierwszy rzut oka. Tworzy alternatywny świat sennego majaku dla ludzi lubiących marzyć, nie wgłębiających się w racjonalizm i obiektywną możliwość trwania po wieki wieków. Świat niebiański jest zawsze jakiś tam i gdzieś tam, bliżej niedookreślony, dla każdego naginalny, koncepcyjnie rozciągalny. Świat zamrożonego szczęścia, gdzie rodzice pozostają rodzicami a dzieci dziećmi. Obecność wymaga przestrzeni, trwania w czasie. Nadrzeczywistość zmienia się w kolejną rzeczywistość, w kolejną czasoprzestrzeń zawieszoną pomiędzy finezją wywodów pseudonaukowców lub teologów. W świat wirtualny, nie wiele ciekawszy od poprzedniego. Wyzwolenie z jednej matrycy prowadzi do kolejnej.

***

„Bójcie się tego, co ma moc nie tylko ciało zabić, ale i duszę”. Nie bójcie, ale raczej oczekujcie. Tego, który przynosi wyzwolenie. Usuwa prawość i zwyrodnienie. Piękno i brzydotę. Miłość i brak miłości. Czas niszczy wszystko. Niszczy, ale i odradza.
Ot, co…

Comments

comments