Coś, co mnie denerwuje

Szanowni Państwo
Zastanawiam się często, co ludzie naprawdę wiedzą o życiu. Nie to, abym usiłował pouczać, bo sam mało wiem. Ale oni nawet śmieci mają za zabawki. Czy to nie jest wręcz nieprzyzwoite? Wymordować ileś milionów, doprowadzić dramatycznych przemieszczeń na mapie Europy, przegrać wojnę, która na chwilę wstrząsnęła sumieniem świata – a teraz pławić się w komfortowej nieświadomości. Dobrze tu jest, wygodnie, pięknie, ale wszystko to jakieś idiotyczne. Nieprawdziwe to jakieś, jak te luksusowe śmieci. Denerwuje mnie i męczy ten stan rzeczy. Wszystko na sprzedaż. Tego jest dziesiątki tysięcy na każdym kroku – włazi dosłownie pod nogi. Natarczywie zbędne tysiące ślicznych rzeczy, zbędnych śliczności, jak setki sprzedających się prostytutek. Drażni mnie ta afirmacja wartości materialnych, i skrywana pod nią afirmacja „Sukcesu „cała ta płytkość i bezmyślność, kryjąca się pod tym wielkim targowiskiem, opatrzonym dumnym wykrzyknikiem ” To Właśnie Jest Życie”. Dopiero od niedawna widzę naprawdę, jak mało człowiekowi potrzeba rzeczy do życia. I dopiero teraz naprawdę (a może na chwilę?) przestałem bać się ubóstwa, braku wygód i braku wolności. Ja mam to już za sobą i może być już tylko gorzej. Oglądając się za siebie, czasem myślę, że życie człowieka jest ciągłym, stopniowym i nieuniknionym sprzeniewierzaniem się samemu sobie. Wtedy przychodzi masa nierozwiązanych problemów z samym sobą, to znaczy z moim stosunkiem do Życia, tzw. realnego Życia, problem z „żyć i działać” we wszystkich możliwych wariantach. Wzbiera we mnie odraza i niewiara w Człowieka, niechęć do życia w stadzie. Czuję się wtedy ubezwłasnowolnionym więźniem Miejsca w Czasie i Przestrzeni na granicy światów. Wtedy przypomina mi się to zdanie z „Derwisza i śmierci” – ” A ja zapatrzony w długie rzędy liter, nagrobki myśli, nie wiem, czy je uśmierciłem, czy też tchnąłem w nie życie”. Ale ja myślę o potędze słów, które pozwalają uchronić, ocalić od zapomnienia to wszystko, co jest boleśnie nieuchwytne i niepokojące – ale zawsze warte zapamiętania.
Ot, co…

All rights reserved 2019 Marian Jedlecki

Comments

comments