TĘSKNOTA
Kazimierz Surzyn

rozrzucona strzępami wspomnień
wdziera się do wnętrza
nagimi ścianami

zżera biegiem czasu albumy
bardziej żółkną kartki pamiętnika
przesiąknięte melancholią jesienną

zagląda w oczy
ciemnością niepokojów rozterek
mieszając teraźniejszość z przeszłością

w gardle stoi piołunem
szlocha dreszczami utyskiwaniem
i grejpfrutowym płaczem

chce zagłuszyć złe moce
poczuć się znacznie lepiej
przywołując obrazy życia
brzozowymi sonetami

między drzew konarami
a barwnymi liśćmi
przechadza się niebem
i z mgieł szarości
rozświetla cienie
od zapomnienia

wije się jak trzykrotka po ciele
dociera do brzegu
i boli tak samo jak wtedy
gdy odeszłaś mamusiu

pociesza mnie łagodny głos wiatru –
mama żyje w radości wiecznego światła

Comments

comments