Anioł w grafitowej szacie albo Dotyk Anioła
Małgorzata Dziewięcka

Ujrzałam Go w długim białym korytarzu szpitala Lombardii,
W grafitowej szacie, wysoki, włosy jasne spływające na ramiona.
Szedł cicho.
Wszedł do pierwszej sali po lewej.
– Stanęłam w progu. –
Pochylał się nad umęczonym chorowaniem i latami człowiekiem.
Blask Jego lica odbijał się w samotnej twarzy.
“Chodź”, szepnął dotykając bezwładnej reki.
“Dokąd”?
“Na kolorowe łąki! Będziesz ich motylem, zapachem, błękitem…”
Był tak piękny jak tylko Anioł może być.
Szedł od sali do sali.
Pochylał się nad utrzymującymi z trudem życie.
Patrzył w nich z taką dobrocią miłości – taka, z jaka nikt nigdy dotąd na nich nie patrzył.
Uśmiechał się, ujmował za rękę, szeptał:
“Chodź, na kolorowe łąki. Będziesz ich motylem, zapachem, błękitem, promieniem złotym. ”
Anioł w Grafitowej Szacie
przetykanej różanymi i białymi nitkami Bożego miłosierdzia.

Comments

comments