„Rozważania XLIX: o malowaniu swojego istnienia”
Robert A. Dyduła

Złością malowany jest mój obraz życia
Wściekłość nie gwarantuje miłości
Wręcz jej urąga
Taką jednak przetkaną nitką jest płótno
Najchętniej zerwałby je z blejtramu
Zdeptał i wrzucił do ognia
Niepamięci pozostawiając
Mocno jednak trzyma się ramy
Nawet gdy silnie walczę z mocowaniami
Zerwać się nie daje
Unieszczęśliwia to mnie i otoczenie
Pozbawia radości postrzegania
Smaku odczuwania i bycia sobą
Mogę tak trwać w nieskończoność
Dyskomfort jednak to tak diabelny
Chwilami powala mnie i upadam
Zbieram się jakoś jednak
Walcząc z bezlitosnym płótnem życia
Walcząc z bezwzględnie nieugiętym
Blejtramem
Pomoże mi ktoś kiedyś
Sam może lepiej sobie poradzę
Rady dobre i ukryta w nich drwina
Przepełniają jedynie terpentyny szatę
Sam ją zatem wypiję
Skorom napełnił fiolkę po brzegi
Niech tam toczy się życie

DyRo
Kołobrzeg
26 marca 2015 roku
„Katakumby”

Comments

comments