Dzieło niedokończone
Teresa Klimek Janota

To jest mój stary dom, Kaplica Sykstyńska, w której ojciec
ożywiał brzuch matki dotknięciem boskiego palca.
Zajęło mu to wiele znaczących lat, jest teraz we mnie
nas troje i sceny z tamtego życia.
Najważniejszy jest dzień, w którym dla mnie urodziło się
słońce i fraza z pierwszym księżycem.
W moim ostatnim dniu, zanim go opuściłam, wpadł mi w ręce
zwój płócien i zielony szal matki, był jak pępowina
opóźniająca odejście.
A jednak odeszłam, kolory i detale niewidoczne przez lata,
stają się znowu widoczne, jest w nich tyle miłości
i światła. Czuję się jedną z cząsteczek gorejącego krzewu.
Choć dach z tamtego dzieła dawno strawił ogień, wciąż
będą wisieć na ścianach symetryczne obrazy z twarzami
świętych od razu.
Na horyzoncie pagórkowaty krajobraz, sygnatura
rozpoznawcza wszystkich brzuchów świata, poddających
się tak lekko płaczowi wiatru.

12.05.2019

Comments

comments